Plac Szembeka

Jednym z moich pierwszych działań po zatwierdzeniu mandatu będzie zainicjowanie wielostronnego dialogu o przyszłości Placu Szembeka. Chcę, by był to proces włączający potrzeby wszystkich osób. Dobrym punktem odniesienia może być historia z Kopenhagi, którą opisał Charles Montgomery: „planiści oprowadzili mnie po odnowionym niedawno parku. Była tam łąka idealna na pikniki dla zakochanych i boisko do gry w piłkę nożną. Był też oczywiście plac zabaw dla dzieci. Jednakże nieco na uboczu znajdowała się pozbawiona ozdób chatka otoczona wysokim drewnianym płotem. Była to strefa zaprojektowana przez i dla tego elementu demograficznego, który część społeczeństwa nazywa zapijaczonymi próżniakami.

Pijaczkowie powiedzieli, że chcą mieć miejsce, w którym mogliby mieć święty spokój i zarazem nie przeszkadzać innym użytkownikom parku. Chcieli mieć miejsce, gdzie mogliby się spotykać. Oprócz tego potrzebowali jedynie toalety. Dostali wszystko to, o co poprosili. Poznałem kilku bywalców tej altanki, którym towarzyszyły dość zadziorne psy. Powiedzieli mi, że płot jest właśnie po to, żeby ich zwierzaki nie straszyły dzieci na placu zabaw. Sami zbierali po sobie śmieci i wzajemnie się pilnowali. Ta ogrodzona altanka była ich wspólnym salonem. Odnowiony park to rozwiązanie udane zdaniem wszystkich użytkowników, ponieważ sam jego projekt stanowi potwierdzenie, że każdy ma prawo tu przebywać”.